Mocznik od wielu lat wykorzystywany jest jako źródło azotu niebiałkowego w żywieniu przeżuwaczy. Przy odpowiednim dawkowaniu może wspierać rozwój mikroorganizmów w żwaczu i poprawiać wykorzystanie paszy. Najczęściej stosuje się go w żywieniu krów mlecznych oraz bydła opasowego, szczególnie wtedy, gdy dawka pokarmowa zawiera niedobór białka.
Problem pojawia się wtedy, gdy mocznik zostanie podany w zbyt dużej ilości albo zwierzę otrzyma go w niewłaściwy sposób. W takich sytuacjach dochodzi do gwałtownego wzrostu stężenia amoniaku w organizmie, co może prowadzić do ciężkiego zatrucia, a nawet śmierci zwierzęcia.
Wielu hodowców nie zdaje sobie sprawy, że objawy zatrucia rozwijają się bardzo szybko. Czasem od pierwszych symptomów do poważnego stanu mija zaledwie kilkadziesiąt minut.
Jak dochodzi do zatrucia mocznikiem?
Najczęstszą przyczyną problemu jest błędne przygotowanie dawki żywieniowej. Mocznik powinien być dokładnie wymieszany z paszą. Jeśli zwierzę pobierze większą ilość jednorazowo, ryzyko zatrucia gwałtownie rośnie.
Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi między innymi wtedy, gdy:
- mocznik został źle wymieszany,
- zwierzęta mają nagły dostęp do dużej ilości dodatku,
- dawka została źle obliczona,
- pasza zawiera zbyt mało energii,
- bydło nie było wcześniej przyzwyczajane do dodatku mocznika,
- zwierzęta są głodne i pobierają paszę zbyt łapczywie.
Ryzyko wzrasta również podczas zmian żywieniowych. Organizm bydła potrzebuje czasu, aby przystosować mikroflorę żwacza do nowego rodzaju żywienia. Zbyt szybkie zwiększenie ilości mocznika może zakończyć się poważnymi problemami zdrowotnymi.
Pierwsze objawy zatrucia mocznikiem
Początkowe symptomy bywają trudne do zauważenia, szczególnie w dużym stadzie. Zwierzę może początkowo wydawać się jedynie niespokojne lub pobudzone.
Najczęściej pierwsze objawy obejmują:
- niepokój,
- częste oddawanie moczu,
- nadmierne ślinienie,
- przyspieszony oddech,
- wzdęcia,
- drżenie mięśni.
Niektóre sztuki zaczynają chodzić w sposób chwiejny, mają problem z utrzymaniem równowagi lub wykazują nienaturalne pobudzenie. Czasami pojawia się także charakterystyczne zgrzytanie zębami.
Wielu hodowców początkowo podejrzewa kolkę, problemy trawienne lub nagłe wzdęcie żwacza. Tymczasem zatrucie mocznikiem rozwija się znacznie szybciej i wymaga natychmiastowej reakcji.
Objawy ciężkiego zatrucia
Jeśli pomoc nie zostanie udzielona odpowiednio wcześnie, stan zwierzęcia gwałtownie się pogarsza. W organizmie rośnie poziom amoniaku, który zaczyna działać toksycznie na układ nerwowy.
W zaawansowanym stadium można zauważyć:
- silne drgawki,
- pianę z pyska,
- problemy z oddychaniem,
- utratę koordynacji,
- przewracanie się,
- brak reakcji na bodźce.
Krowa może leżeć na boku z wyciągniętą szyją i wykonywać nieskoordynowane ruchy kończynami. Bardzo często dochodzi do gwałtownego przyspieszenia akcji serca oraz ciężkiej duszności.
Najgroźniejsze jest to, że śmierć może nastąpić w bardzo krótkim czasie. W ostrych przypadkach wystarczy kilkadziesiąt minut od pojawienia się pierwszych wyraźnych objawów.
Co zrobić, gdy pojawi się podejrzenie zatrucia?
W przypadku podejrzenia zatrucia liczy się każda minuta. Najważniejsze jest natychmiastowe wezwanie lekarza weterynarii. Samodzielne działania mogą jedynie ograniczyć rozwój problemu do czasu przyjazdu specjalisty.
Przede wszystkim należy:
- odsunąć podejrzaną paszę,
- zapewnić dostęp do świeżej wody,
- odizolować chore zwierzę,
- obserwować pozostałe sztuki,
- sprawdzić sposób przygotowania dawki.
W praktyce weterynaryjnej często stosuje się podawanie octu rozcieńczonego z wodą. Kwaśne środowisko pomaga ograniczyć uwalnianie amoniaku w żwaczu. Takie działania powinny jednak odbywać się zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii.
Nie wolno ignorować nawet łagodnych objawów. Jeśli zatrucie dotyczy jednej sztuki, istnieje ryzyko, że inne zwierzęta również pobrały niebezpieczną dawkę.
Jak zapobiegać zatruciom w stadzie?
Najważniejsza jest ostrożność podczas przygotowywania paszy. Mocznik nigdy nie powinien być dodawany na oko. Nawet niewielka pomyłka może mieć bardzo poważne konsekwencje.
Dobrą praktyką jest:
- dokładne odmierzanie dodatku,
- stopniowe przyzwyczajanie zwierząt,
- równomierne mieszanie paszy,
- kontrolowanie jakości TMR,
- regularne szkolenie pracowników,
- przechowywanie mocznika w bezpiecznym miejscu.
Szczególną uwagę należy zwrócić na młode bydło oraz sztuki osłabione. Ich organizm może gorzej radzić sobie z nagłymi zmianami żywieniowymi.
W wielu gospodarstwach problem pojawia się przez pośpiech lub rutynę. Wystarczy źle ustawiony mieszalnik, pomylony worek lub brak dokładności podczas przygotowania dawki, aby doprowadzić do tragedii w oborze.
Czy każda ilość mocznika jest niebezpieczna?
Sam mocznik nie jest zakazanym dodatkiem żywieniowym. Przy prawidłowym stosowaniu może być bezpieczny i skuteczny. Kluczowe znaczenie ma jednak odpowiednia ilość oraz właściwe bilansowanie dawki pokarmowej.
Mikroorganizmy w żwaczu potrzebują energii, aby prawidłowo wykorzystać azot pochodzący z mocznika. Jeśli pasza zawiera zbyt mało łatwo dostępnych węglowodanów, amoniak zaczyna gromadzić się w organizmie.
Niebezpieczne bywają także sytuacje, gdy zwierzęta mają ograniczony dostęp do paszy, a następnie otrzymują dużą ilość mieszanki zawierającej mocznik. Głodne bydło pobiera pokarm zbyt szybko, co zwiększa ryzyko przedawkowania.
Coraz więcej hodowców korzysta dziś z pomocy doradców żywieniowych oraz nowoczesnych systemów przygotowywania TMR. Dzięki temu łatwiej kontrolować skład dawki i ograniczać ryzyko błędów, które mogą doprowadzić do nagłego zatrucia całego stada.
Źródło: www.agromechanika.net.pl








