pszenica
fot. www.pexels.com

Słabo rozkrzewiona pszenica ozima przed zimą nie oznacza automatycznie utraconego plonu. Ten gatunek, w przeciwieństwie do niektórych innych zbóż ozimych, może kontynuować krzewienie po wznowieniu wegetacji. Możliwości nadrobienia zaległości mają jednak swoje granice, a powodzenie w dużej mierze zależy od stanu roślin, obsady oraz przebiegu wczesnej wiosny.

Dlaczego pszenica nie zdążyła rozkrzewić się jesienią?

Jedną z najczęstszych przyczyn jest opóźniony termin siewu. Pszenica wysiewana po późno zbieranej kukurydzy na ziarno czy burakach cukrowych może wejść w zimę z zaledwie kilkoma liśćmi. Krótka i chłodna jesień dodatkowo ogranicza czas dostępny na tworzenie pędów bocznych.

Problem może wystąpić również po siewie wykonanym w terminie uznawanym za prawidłowy. Przesuszona gleba opóźnia wschody, natomiast nadmiar wody ogranicza dostęp tlenu do korzeni. Nierównomierne umieszczenie ziarna, zbyt głęboki siew oraz nieprawidłowo przygotowane stanowisko także mogą prowadzić do powstania słabego i nierównego łanu.

Znaczenie ma również odmiana. Poszczególne odmiany różnią się zdolnością do krzewienia i reakcją na opóźniony siew. Dwie plantacje wysiane w podobnym terminie mogą więc wyglądać przed zimą zupełnie inaczej.

Słabe krzewienie nie oznacza jeszcze zbyt małej obsady

Przed podjęciem decyzji o sposobie prowadzenia plantacji trzeba rozróżnić dwie sytuacje. Pierwsza to mała liczba roślin na metrze kwadratowym, a druga to odpowiednia liczba roślin, które po prostu nie zdążyły wytworzyć pędów bocznych.

Jeżeli wschody były równomierne i większość roślin przetrwała zimę, możliwości regeneracji są znacznie większe. Każda zdrowa roślina może w sprzyjających warunkach wytworzyć dodatkowe pędy, a część z nich zakończy rozwój kłosem.

Znacznie trudniejsza jest sytuacja, gdy na polu występują duże puste place. Krzewienie pozwala częściowo zagęścić łan, ale roślina nie jest w stanie całkowicie zastąpić wielu brakujących sąsiadów. W takim przypadku sama informacja o średniej obsadzie może być myląca, ponieważ liczy się również jej równomierność.

Wiosną najpierw trzeba policzyć żywe rośliny

Oceny plantacji nie powinno się wykonywać wyłącznie z drogi lub skraju pola. Po wznowieniu wegetacji warto wyznaczyć kilka reprezentatywnych miejsc i policzyć żywe rośliny na określonej powierzchni. Pomiar trzeba powtórzyć w różnych częściach pola, szczególnie jeśli jesienne wschody były nierówne.

Oprócz liczby roślin należy sprawdzić ich kondycję. Istotny jest stan węzła krzewienia i korzeni oraz obecność nowych przyrostów świadczących o rozpoczęciu wegetacji. Liście uszkodzone przez mróz mogą wyglądać źle, podczas gdy sama roślina nadal pozostaje żywa i zdolna do regeneracji.

Dobrze policzyć także istniejące pędy. Dwie plantacje mające po 200 żywych roślin na metrze kwadratowym mogą wymagać innego prowadzenia, jeśli na jednej każda roślina ma już kilka pędów, a na drugiej dopiero rozpoczyna krzewienie.

Pszenica może krzewić się również wiosną

To właśnie ta cecha daje możliwość częściowego nadrobienia słabego rozwoju jesiennego. Pszenica ozima może po wznowieniu wegetacji tworzyć kolejne pędy boczne, szczególnie jeśli znajduje się jeszcze w odpowiedniej fazie rozwojowej i ma dobre warunki do wzrostu.

Nie należy jednak oczekiwać, że wiosenne krzewienie całkowicie zastąpi rozwój jesienny. Pędy utworzone przed zimą są zazwyczaj dobrze rozwinięte i mają więcej czasu na budowę systemu korzeniowego. Wiosenne rozkrzewienia powstają później, a część słabszych pędów może zostać zredukowana przed kłoszeniem.

Duże znaczenie ma przebieg pogody. Chłodniejsza, stopniowo rozwijająca się wiosna daje roślinom więcej czasu na krzewienie. Gwałtowny wzrost temperatury może natomiast przyspieszyć przechodzenie do strzelania w źdźbło i skrócić okres, w którym można skutecznie zwiększać liczbę pędów.

Pierwsza dawka azotu może pobudzić rzadki łan

W przypadku słabo rozkrzewionej pszenicy jednym z najważniejszych elementów wiosennego prowadzenia plantacji jest dostępność azotu. Rośliny potrzebują go do intensywnego wzrostu oraz tworzenia i utrzymywania pędów. Rzadki łan powinien otrzymać azot odpowiednio wcześnie, aby składnik był dostępny w okresie krzewienia.

Nie oznacza to jednak, że każdą słabą plantację należy automatycznie zasilić maksymalną możliwą dawką. Ilość azotu powinna wynikać między innymi z zakładanego plonu, zasobności stanowiska, ilości azotu mineralnego w glebie, przedplonu oraz obowiązujących zasad nawożenia.

Strategia dla rzadkiej pszenicy różni się również od prowadzenia bardzo gęstego łanu. W pierwszym przypadku zależy nam na pobudzeniu i utrzymaniu dodatkowych pędów, natomiast w drugim nadmierne stymulowanie krzewienia może zwiększyć zagęszczenie, konkurencję między roślinami oraz późniejsze ryzyko wylegania.

Forma azotu i warunki pogodowe również mają znaczenie

Samo rozsianie nawozu nie oznacza, że rośliny natychmiast wykorzystają zawarty w nim składnik. Tempo działania zależy od formy azotu, temperatury, wilgotności gleby i przebiegu pogody. Przy prowadzeniu słabo rozwiniętej plantacji liczy się więc nie tylko wielkość dawki, lecz również moment uzyskania dostępności składnika dla korzeni.

Nie warto jednocześnie patrzeć na azot w oderwaniu od całego stanowiska. Niedobór siarki może ograniczać efektywne wykorzystanie azotu, a niedostateczna zasobność w fosfor, potas czy magnez również wpływa na rozwój roślin. Jeżeli problem z pszenicą wynika z nieuregulowanego pH albo poważnych niedoborów składników, samo zwiększenie nawożenia azotowego nie naprawi wszystkich problemów.

Przy planowaniu nawożenia dobrze wykorzystać wyniki analiz gleby, a w przypadku azotu także badanie Nmin. Pozwala to ograniczyć sytuacje, w których decyzja podejmowana jest wyłącznie na podstawie wyglądu łanu.

Mangan i inne mikroelementy nie zastąpią podstawowego nawożenia

W okresie krzewienia pszenica potrzebuje również mikroelementów, wśród których istotną rolę odgrywa mangan. W określonych warunkach glebowych jego dostępność może być ograniczona, a niedobór wpływać na kondycję roślin.

Nie należy jednak traktować nawożenia dolistnego jako sposobu na zastąpienie prawidłowego odżywienia przez korzenie. Jeśli pszenicy brakuje podstawowych składników albo system korzeniowy jest słabo rozwinięty, sam zabieg mikroelementowy nie spowoduje nagłego powstania gęstego łanu.

Najlepsze efekty daje całościowe podejście do odżywienia roślin. Trzeba jednocześnie uwzględnić stan plantacji, zasobność gleby oraz fazę rozwojową pszenicy.

Czy regulator wzrostu może pomóc w dokrzewieniu?

Niektóre regulatory wzrostu stosowane w odpowiedniej fazie mogą wpływać na pokrój roślin oraz proces krzewienia. Nie oznacza to jednak, że każdy regulator i każda dawka automatycznie zwiększą liczbę produktywnych pędów.

Zabieg musi być dopasowany do fazy BBCH, temperatury, kondycji plantacji i etykiety konkretnego środka. Stosowanie produktu przeznaczonego do regulacji wzrostu bez uwzględnienia tych warunków może nie przynieść oczekiwanego efektu.

Trzeba również pamiętać, że regulator nie zastąpi odżywienia roślin. Jeśli pszenica jest głodna, uszkodzona albo cierpi z powodu niekorzystnych warunków glebowych, samo zastosowanie preparatu nie rozwiąże problemu.

Na dokrzewianie jest ograniczony czas

Największe możliwości wpływania na liczbę pędów istnieją w okresie krzewienia, czyli przed rozpoczęciem strzelania w źdźbło. W skali BBCH krzewienie pszenicy obejmuje zasadniczo fazy 21-29. Po przejściu roślin do kolejnego etapu możliwości tworzenia produktywnych pędów szybko się ograniczają.

Z tego powodu decyzje podejmowane dopiero wtedy, gdy na roślinach można już wyraźnie znaleźć pierwsze kolanko, mogą być spóźnione. Wtedy plantacja zaczyna inwestować zasoby przede wszystkim w rozwój źdźbeł, które wcześniej zostały wytworzone.

Szczególnie wymagające są bardzo późne zasiewy, które wiosną dopiero rozpoczynają intensywny rozwój. Jeśli po krótkim okresie chłodów nastąpi szybkie ocieplenie, czasu na wytworzenie odpowiedniej liczby pędów może być niewiele.

Nie każdy pęd boczny stanie się kłosem

Wczesną wiosną plantacja może wyglądać coraz lepiej, ponieważ pojawiają się kolejne rozkrzewienia. Nie oznacza to jeszcze, że wszystkie przetrwają do żniw. Pszenica naturalnie redukuje część słabszych pędów w kolejnych etapach rozwoju.

O tym, które z nich zostaną utrzymane, decydują między innymi dostępność wody i składników pokarmowych, nasłonecznienie, zdrowotność oraz konkurencja wewnątrz łanu. Zbyt późno powstały i słaby pęd ma mniejszą szansę na utworzenie dobrze wypełnionego kłosa niż silne źdźbło rozwijające się od jesieni.

Celem wiosennego prowadzenia rzadkiej plantacji nie powinno być więc uzyskanie jak największej liczby rozkrzewień za wszelką cenę. Ważniejsze jest stworzenie warunków do powstania i utrzymania odpowiedniej liczby silnych pędów produktywnych.

Rzadki łan wymaga dokładniejszej kontroli chwastów

Słabo rozkrzewiona pszenica wolniej zakrywa międzyrzędzia i gorzej konkuruje o światło oraz przestrzeń. Chwasty mogą wykorzystać wolne miejsca znacznie szybciej niż w gęstym, dobrze rozwiniętym łanie.

Wiosenna lustracja powinna więc obejmować również ocenę zachwaszczenia. Zabieg herbicydowy trzeba dobrać do występujących gatunków chwastów, ich fazy rozwojowej, kondycji pszenicy oraz aktualnej etykiety stosowanego środka.

Warto przy tym uważać na łączenie wielu zabiegów wykonywanych na osłabionych roślinach. Pszenica regenerująca się po zimie może gorzej reagować na dodatkowy stres, szczególnie podczas dużych wahań temperatury.

Kiedy słabą plantację pozostawić, a kiedy rozważyć przesiew?

To jedna z trudniejszych decyzji, ponieważ nie istnieje jedna graniczna liczba roślin odpowiednia dla każdego pola. Znaczenie mają odmiana, termin siewu, równomierność obsady, kondycja roślin, potencjał stanowiska oraz możliwość wytworzenia dodatkowych pędów.

Równomiernie rozmieszczone zdrowe rośliny potrafią zaskakująco dobrze wykorzystać wolną przestrzeń. Znacznie gorzej wygląda sytuacja, gdy średnia obsada wydaje się jeszcze akceptowalna, ale na polu znajdują się duże place całkowicie pozbawione pszenicy.

Przed likwidacją plantacji warto policzyć żywe rośliny i pędy w kilku miejscach oraz ocenić możliwość ich regeneracji. Trzeba również porównać potencjalny plon pozostawionej pszenicy z kosztami likwidacji, ponownego przygotowania stanowiska i założenia uprawy zastępczej.

Wiosna może uratować słabo rozkrzewioną pszenicę, ale nie naprawi wszystkiego

Jeżeli rośliny są zdrowe, równomiernie rozmieszczone i zachowały zdolność do dalszego rozwoju, słabe jesienne krzewienie nie musi być powodem do likwidacji plantacji. Wczesne zapewnienie odpowiedniego odżywienia oraz właściwe prowadzenie łanu mogą zwiększyć liczbę produktywnych pędów.

Znacznie trudniej skompensować duże braki roślin, uszkodzony system korzeniowy albo rozległe puste place. W takich sytuacjach nawet intensywne wiosenne krzewienie ma ograniczone możliwości.

Najważniejszą czynnością po zimie jest więc nie automatyczne zwiększanie nawożenia, ale dokładna lustracja pola. Dopiero wiedząc, ile zdrowych roślin i pędów rzeczywiście pozostało, można zdecydować, czy pszenicę należy pobudzić do krzewienia, prowadzić bez dodatkowej stymulacji czy rozważyć inne rozwiązanie.

Źródło: www.agromechanika.net.pl