Późny siew pszenicy ozimej często oznacza, że przed nadejściem zimy rośliny zdążą jedynie wzejść i wytworzyć kilka liści. Wiosną pole może wyglądać znacznie gorzej niż pszenica wysiana w optymalnym terminie. Rzadszy łan nie musi jednak oznaczać nieudanego plonu. Pszenica potrafi częściowo nadrobić jesienne opóźnienie, ale wiele zależy od obsady roślin, ich kondycji, pogody oraz prowadzenia plantacji po wznowieniu wegetacji.
Późno siana pszenica ma mniej czasu na rozwój przed zimą
Pszenica ozima wysiana w odpowiednim terminie ma jesienią czas nie tylko na wschody, lecz także na rozpoczęcie krzewienia. Roślina tworzy pęd główny i pędy boczne, z których część może w kolejnym sezonie wykształcić kłosy.
Przy opóźnionym siewie sytuacja wygląda inaczej. Niskie temperatury spowalniają kiełkowanie i rozwój roślin. Jeżeli pszenica zostanie wysiana bardzo późno, może wejść w okres zimowy z dwoma lub trzema liśćmi, a czasami nawet w fazie szpilkowania.
Nie oznacza to automatycznie konieczności likwidacji plantacji. Pszenica ozima może kontynuować krzewienie po wznowieniu wegetacji. Trzeba jednak pamiętać, że możliwości kompensowania słabszego rozwoju jesiennego nie są nieograniczone.
Czy rzadka pszenica może rozkrzewić się wiosną?
Pszenica ozima ma zdolność do wiosennego tworzenia pędów bocznych i właśnie dzięki temu część plantacji wyglądających słabo po zimie może w kolejnych tygodniach wyraźnie się zagęścić. Duże znaczenie ma jednak moment rozpoczęcia wiosennej wegetacji.
Jeżeli wiosna przychodzi stosunkowo wcześnie, a temperatury zwiększają się stopniowo, rośliny otrzymują więcej czasu na krzewienie. Znacznie mniej korzystna jest sytuacja, gdy po zimie szybko robi się ciepło. Pszenica może wtedy stosunkowo szybko przechodzić do kolejnych faz rozwojowych, przez co okres umożliwiający wytworzenie wartościowych pędów bocznych jest krótszy.
Nie każdy nowy pęd stanie się również pędem kłosonośnym. W praktyce część słabszych rozkrzewień zostaje później zredukowana. Z punktu widzenia plonu znacznie ważniejsza jest ostateczna liczba kłosów na jednostce powierzchni niż sam fakt, że wczesną wiosną roślina wytworzyła wiele drobnych pędów.
Rzadszy łan nie zawsze oznacza niski plon
Widok gleby pomiędzy roślinami na początku wiosny może niepokoić, ale wizualna ocena pola potrafi być myląca. Pszenica ma duże możliwości kompensowania niższej obsady. Przy mniejszej konkurencji pojedyncza roślina może wytworzyć więcej pędów, a później także dobrze rozwinięte kłosy.
Stan rozkrzewienia plantacji wiosną jest jednym z elementów, które należy brać pod uwagę podczas planowania dalszego nawożenia. Liczba roślin nie jest więc jedynym parametrem decydującym o potencjale pola. Znaczenie ma również liczba pędów, które mogą wytworzyć kłosy.
Problematyczna jest przede wszystkim bardzo mała i nierównomierna obsada. Co innego pole, na którym roślin jest mniej, ale rozmieszczone są stosunkowo równomiernie, a co innego plantacja z dużymi pustymi placami. Krzewienie pozwala zagęścić przestrzeń wokół pojedynczej rośliny, ale nie sprawi, że pszenica przemieści się na fragment pola, na którym w ogóle jej nie ma.
Wiosną najpierw trzeba policzyć rośliny
Zamiast oceniać plantację wyłącznie z brzegu pola, warto policzyć rośliny na kilku reprezentatywnych fragmentach. Można wykorzystać ramkę o znanej powierzchni albo wyznaczyć odpowiedni odcinek rzędów, a następnie przeliczyć wynik na metr kwadratowy.
Pomiar należy wykonać w kilku miejscach, ponieważ sytuacja na jednym fragmencie pola może nie odpowiadać temu, co dzieje się na całej plantacji. Osobno warto obejrzeć obniżenia terenu, uwrocia oraz miejsca, w których jesienią występowały problemy ze wschodami.
Trzeba też sprawdzić kondycję samych roślin. Żywa pszenica powinna mieć zdrowy węzeł krzewienia i korzenie. Liście po zimie mogą wyglądać źle, być pożółkłe albo częściowo uszkodzone, a mimo tego roślina może wznowić wzrost. Dopiero po ruszeniu wegetacji znacznie łatwiej stwierdzić, które rośliny rzeczywiście przezimowały.
Pierwsza dawka azotu ma duże znaczenie w rzadkim łanie
Słabo rozkrzewiona pszenica wymaga innego podejścia niż gęsty łan, który jesienią wytworzył kilka pędów na każdej roślinie. Wiosenne nawożenie azotem wpływa między innymi na rozwój wegetatywny i liczbę pędów mogących później wytworzyć kłosy.
Wielkość pierwszej dawki powinna uwzględniać stan rozkrzewienia plantacji. Przy późnej wiośnie i słabo rozkrzewionym łanie zapotrzebowanie na łatwo dostępny azot może wyglądać inaczej niż w przypadku dobrze rozkrzewionej pszenicy rozpoczynającej wcześnie wegetację. Nie oznacza to jednak, że każdy rzadki łan należy automatycznie zasilać maksymalną dawką. Trzeba uwzględnić zasobność gleby, całkowity plan nawożenia, spodziewany plon oraz obowiązujące zasady stosowania nawozów.
Przesada również nie jest korzystna. Nadmierne pobudzenie roślin do tworzenia wielu słabych pędów nie gwarantuje większej liczby kłosów. Część takich pędów zostanie później odrzucona przez roślinę, a zbyt gęsty łan może zwiększać ryzyko chorób i wylegania.
Wczesna wiosna pomaga późno sianej pszenicy
Dla słabo rozwiniętej plantacji korzystny jest długi okres pomiędzy wznowieniem wegetacji a rozpoczęciem strzelania w źdźbło. Pszenica ma wtedy więcej czasu na tworzenie i rozwijanie pędów bocznych.
Jeżeli natomiast po zimie szybko pojawią się wysokie temperatury, rozwój może mocno przyspieszyć. Okres krzewienia zostanie skrócony i możliwości zagęszczenia łanu będą mniejsze. Z tego powodu dwie podobnie wyglądające plantacje mogą ostatecznie rozwinąć się zupełnie inaczej.
Znaczenie ma również kondycja systemu korzeniowego. Rośliny, które dobrze się ukorzeniły i bez większych uszkodzeń przetrwały zimę, mają lepszą podstawę do rozpoczęcia intensywnego wzrostu niż pszenica osłabiona przez zastoiska wody, mróz czy wysmalanie.
Woda może zdecydować, czy pszenica wykorzysta możliwość krzewienia
Nawet dobrze zaplanowane nawożenie nie pomoże w pełni, jeżeli rośliny od początku wiosny zmagają się z niedoborem wody. Rozwój nowych pędów wymaga odpowiednich warunków wilgotnościowych i pokarmowych.
Problem może być szczególnie widoczny na lżejszych stanowiskach. Przy małej ilości opadów wiosennych takie gleby szybko tracą wodę. W efekcie rośliny mogą wcześniej ograniczać tworzenie kolejnych pędów i skupiać się na utrzymaniu tych już istniejących.
Rzadka pszenica znajdująca się na dobrze zaopatrzonej w wodę glebie może więc mieć większe możliwości regeneracji niż podobna plantacja na przesuszonym stanowisku. Sama niska obsada nie pozwala jeszcze przewidzieć końcowego rezultatu.
Późny siew pszenicy może oznaczać większy problem z chwastami
Słabiej rozwinięta pszenica wolniej zakrywa międzyrzędzia. Do powierzchni gleby dociera więcej światła, z czego mogą korzystać chwasty. Jeżeli jesienią nie wykonano skutecznego zabiegu, sytuację trzeba dokładnie ocenić po wznowieniu wegetacji.
Nie należy jednak wykonywać zabiegów według sztywnego kalendarza. Trzeba rozpoznać występujące gatunki chwastów, określić ich fazę rozwojową oraz sprawdzić fazę pszenicy. Każdy zastosowany środek musi być dopuszczony do stosowania w danej uprawie, a zabieg wykonany zgodnie z aktualną etykietą.
W słabym łanie ograniczenie konkurencji chwastów może mieć szczególne znaczenie. Pszenica potrzebuje warunków pozwalających wykorzystać wiosenny okres krzewienia, a konkurencja o wodę, światło i składniki pokarmowe utrudnia odbudowanie obsady pędów.
Czy bardzo rzadką pszenicę trzeba przesiewać?
Decyzji o likwidacji plantacji nie powinno się podejmować wyłącznie na podstawie tego, że pole wczesną wiosną wygląda na rzadkie. Najpierw należy określić rzeczywistą obsadę żywych roślin, ich rozmieszczenie, stopień rozkrzewienia oraz stan systemu korzeniowego.
Warto również pamiętać o kosztach. Przesiew oznacza likwidację istniejącej uprawy, kolejne prace polowe, zakup materiału siewnego i zmianę całej technologii prowadzenia pola. Nowa roślina jara również nie daje gwarancji wysokiego plonu, szczególnie jeżeli wiosna okaże się sucha.
Inaczej wygląda pole ze stosunkowo równomiernie rozmieszczonymi, zdrowymi roślinami, które mogą rozpocząć krzewienie, a inaczej plantacja z dużymi placami całkowicie pozbawionymi pszenicy. W pierwszym przypadku możliwości kompensacji są zdecydowanie większe.
Nie warto na siłę tworzyć bardzo gęstego łanu
Celem wiosennego prowadzenia późno sianej pszenicy nie powinno być doprowadzenie jej za wszelką cenę do wyglądu plantacji wysianej kilka tygodni wcześniej. Liczy się przede wszystkim wytworzenie odpowiedniej liczby silnych pędów kłosonośnych.
Zbyt intensywne pobudzanie krzewienia może doprowadzić do powstania wielu słabych pędów, które później zostaną zredukowane. Gęsty łan zwiększa również konkurencję pomiędzy roślinami o wodę i składniki pokarmowe, a wysoka wilgotność wewnątrz łanu może sprzyjać rozwojowi niektórych chorób.
Późno wysiana pszenica może więc wiosną nadrobić znaczną część jesiennych zaległości, szczególnie gdy rośliny są zdrowe, rozmieszczone równomiernie, a wiosna zaczyna się wcześnie i zapewnia odpowiednią ilość wilgoci. Znacznie trudniej będzie jej skompensować duże ubytki roślin lub późne wznowienie wegetacji połączone z szybkim wzrostem temperatur. Zamiast kierować się samym wyglądem pola, warto najpierw policzyć obsadę i pędy, ocenić korzenie oraz dopiero na tej podstawie zaplanować dalsze nawożenie i ochronę.








